Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1938 postów 2 komentarze

Blog Janusza Korwin-Mikke

Janusz Korwin-Mikke - Blog Janusza Korwin-Mikke

Co z tą praktyką lekarską p.Ryszarda Opary?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Izba mylnie opisała to, co było zwykłym kwitem przyjęcia opłaty, jako „Uprawnienie do praktykowania jako zarejestrowany lekarz” ( "Authority to Practise as a Registered medical Practitioner") a powód omyłkowo potraktował to tak, jak zostało to ujęte”

Zauważyłem z przykrością, że w Nowym Ekranie zaczyna wytwarzać się jakieś „polskie piekło” - i zaangażowani są – po przeciwnych stronach – p.Ryszard Opara, którego znam od dawna – i p.Joe Chal, którego też znam: stąd, że startował z naszym poparciem w ostatnich wyborach do Senatu. I – nie zabierając głosu w innych kwestiach – stwierdzam (po straceniu pół godziny na uważne czytanie wyroku sądu Nowej Południowej Walii, NSW), że cała ta sprawa to typowe robienie z igły wideł. Panowie: spokojniej...

O co chodzi? Bezdyskusyjne jest, że p.Ryszard Opara jest dyplomowanym na WAMie lekarzem. Praktykował w Polsce, potem trochę w Europie, wreszcie wylądował w Australii – gdzie leczył w szpitalu. Potem otworzył prywatną praktykę, odmówił jej zamknięcia - i został zatrzymany na krótko przez policję.

Wspominam o tym, bo angielskie „arrested” odpowiada polskiemu „zatrzymany” (a nie”aresztowany” - którym to terminem określa się w Polsce zatrzymanie nie przez policję, a na podstawie decyzji prokuratora lub sędziego śledczego!). P.Opara twierdzi, że nie był aresztowany – a oponenci zarzucają Mu kłamstwo, bo „arrested” był. Jest to nieporozumienie językowe.

W monstrualnie długim, szczegółowym i moim zdaniem absolutnie bezstronnym wyroku sąd odrzucił żądanie p.Opary by zmienił decyzję tamtejszej Izby Lekarskiej, odmawiającej Mu rejestracji jako lekarzowi. I sąd miał rację.

Ponieważ mało komu będzie się chciało przekopać przez sentencję tego wyroku (jest on np. tu: http://wordpress.com.salon24.pl/397323,nie-klam-ryszardzie ) - a ja już czas na to poświęciłem - streszczam sprawę, która w gruncie rzeczy jest prosta.

P.Opara praktykował w szpitalu na różnych oddziałach – i otrzymał ze dwadzieścia rekomendacyj od tamtejszych lekarzy; rekomendacyj - widać, że szczerych i niewymuszonych. Niestety: władze NSW akurat wtedy wprowadziły przepis, że na to by praktykować w NSW nie mając dyplomu uniwersytetu w NSW trzeba zdać trzy egzaminy: z angielskiego (zdał); z medycyny...

...i tu p.Opara uzyskał w teście tylko 76 pkt na 150 możliwych – a wymagane było 70%, czyli 105. Więc przepadł i Izba Lekarska odmówiła Mu rejestracji. Domagał się zatem od sądu zmiany decyzji Izby – tłumacząc, że nikt nie wyjaśnił Mu, że był to test wielokrotnego wyboru (rozumiem, że podkreślał jedną, najbardziej poprawną, odpowiedź). Może to prawda – a może po prostu AMEC stara się konstruować bardzo trudne pytania – by przybysze nie robili konkurencji miejscowym; kto to wie?

Ponieważ bez tego egzaminu nie mógł pracować w reżymowym szpitalu - podjął prywatną praktykę. Sędzia wyjaśnił to tak: „Otwarcie przez powoda prywatnej praktyki nastąpiło wskutek niefortunnego błędu po obu stronach: Izba mylnie opisała to, co było zwykłym kwitem przyjęcia opłaty, jako „Uprawnienie do praktykowania jako zarejestrowany lekarz” ( "Authority to Practise as a Registered medical Practitioner") a powód omyłkowo potraktował to tak, jak zostało to ujęte”. Sędzia dodaje potem jeszcze: „Jednakże, ponieważ powód może ponownie ubiegać się o rejestrację po przejściu egzaminu AMEC, (jeśli się przyłoży) właściwym będzie zaznaczenie w aktach, że według mojej opinii nic w materiałach mi przedstawionych – a były one wyczerpujące – nie wskazuje by powód nie był pod każdym względem człowiekiem dobrych obyczajów” (to warunek, by zostać praktykiem medycyny w NSW – i w większości krajów anglosaskich).

Czyli: sędzia musiał tak wyrokować – bo takie było prawo. P.Opara działał jednak w dobrej wierze – a ja podzielam, cytowane w wyroku, opinie lekarzy, że umiejętności potrzebne lekarzowi to niekoniecznie te przydatne do rozwiązywania testów...

Wszystko skończyło się szczęśliwie. P.Opara zamiast męczyć się z pacjentami machnął ręką na praktykę, wziął się za handel narzędziami medycznymi, zrobił na tym spore pieniądze – i naprawdę jeśli o ten incydent chodzi (na inne tematy się nie wypowiadam) to nie ma o czym mówić.

 Przypominam, że jutro jestem o godz.11.00 w Radio WNET www.radiownet.pl/sluchaj - do Radia WNET można dzwonić na numer             509 330 374       i zadawać pytania. 

KOMENTARZE

  • Inni też ...
    Szczerze mówiąc fakt pobytu w areszcie, więzieniu itp. o niczym nie świadczy, vide: Stanisław Żółtek lub Roman Kluska ...
  • Takie skojarzenie:
    Polskie piekło ma coś z Czarnej Dziury - jak się za bardzo zbliżysz, to po tobie:)
  • Nie żadne „polskie piekło” ani „Czarna Dziura”
    tylko ZWYCZAJNA AGENTURA państw ościennych i dalszych, która przeżera i niszczy od ok. 400 lat ten nasz Piękny Kraj.
    Ilu było np. na przestrzeni ostatnich 22 lat posłów równie niezależnych jak p. Kazek Świtoń? (Może zbyt mądry on nie był ale na pewno nie był żadnym TW-śmieciem i był Polakiem.) Wg mnie można takich jak On policzyć na palcach obu rąk. To jest prawdziwy problem naszego Kraju a nie żadne „polskie piekło” ani „Czarna Dziura”. Przykładem jak to działa niech będzie kwestia Smoleńska - po dwóch latach "śledztwa" mniej wiadomo niż po pierwszej godzinie. Dla zobrazowania problemu:
    cz. 1
    http://wirtualnapolonia.com/2012/03/09/krzysztof-cierpisz-proba-rekonstrukcji/
    cz. 2
    http://gazetawarszawska.com/2012/03/09/proba-rekonstrukcji-siec-cz-ii/

    Szczęść Boże
  • pomocne!
    Muszę przyznać, że pierwszy raz od dłuższego czasu daję bez problemu JKM 5 gwiazdek!
    Jasne, klarowne, nic dodać. Widać logiczny umysł brydżysty.
  • @Nathanel 00:59:50
    Krzesło to krzesło

    A czy elektryczne, czy tronowe, to co za różnica?
  • Takiego adwokata to się nie spodziewałem :)
    Rozśmieszył mnie Pan ... swoją głupotą (?) chociaż zapewne celowo udawaną, bo za takiego tak naprawdę Pana nie uważam.

    Jak Pan doskonale wie, sedno sprawy RO leży nie w tym czy był "arrested czy nie" - jest to w gruncie rzeczy BZDET, ale w tym, że:

    RO nie wyjaśnił zarzutów blogerów, o to że są podstawy (i to wiele w jego życiorysie) do przypuszczeń, że jest WTYCZKĄ/agentem służb PRL (proszę poczytać Łysiaka - on ma prawie identycznego bohatera), który chce budować Nową Polskę!

    Na resztę argumentów szkoda mi czasu - były juz wielokrotnie prezentowane i RO się nawet zobowiązał do pełnych wyjaśnień - gdzieś z tego co pamietam w grudniu 2011

    No cóz zawiodłem się na JKM!!!!
  • @Andre Cholet 01:35:23 a coz innego sie mogles spodziewac po JKM
    aj waj bija naszych to ziomala trzeba bronic no i tez obaj mieli podobna przeszlosc w sluzbie sluzb PRLowskich
  • Godne, Rycerskie a przede wszystkim Polskie.
    Panie Januszu!

    Jestem pelen uznania dla pana wywodu i wlasnie takiego wyjasnienia blogerzy oczekiwali od R Opary a on tylko krecil i nas zwymyslal.

    Tak wlasnie przypuszczalem i oczekiwalem, ze Pan zajmnie stanowisko rozjemcy i zgadzam, sie z tym, ze sprawa praktykowania bez odpowiedniego zezwolenia w Australii jest bardzo powazna ale staram sie rowniez zrozumiec R Opare.

    Co do dobrej woli R Opary i mylnego zrozumienia pisma to polemizowalbym na ten temat.

    Pan R Opara poprzez “nieumiejetne“ lub celowo, prowokowal wszystkich i w ten sposob sklocal i rozbijal spolecznosc blogerska – nie wykazal “Madrosci przywodczej”.

    Dawalo to dosc duza pozorna “popularnosc” ale taki rodzaj popularnosci “nie ma ognia” i szybko gasnie!

    Dodatkowo jego “psy zaczely szczekac” co wzmocnilo agresywne zachowanie obu stron. Byl to wlasciwy i kulminacyjny moment aby wkroczyc do akcji i pokazac - kto jest tutaj gospodarzem!.

    A co sie stalo?

    Jakies bezplciowe wywiady w Radio, pozalowania godne oswiadczenia i na domiar zlego te haniebne prowokacje?

    Jestem w stanie jeszcze w tej chwili podac reke R Oparze o ile on wystosuje godne “Oswiadczenie” do wszystkich i bedzie respektowal to wszystko co w tym oswiadczeniu wniesie.

    A co najwazniejsze powinien on pomyslec o ratowaniu i odbudowie tego co jeszcze Godne, Rycerskie a przede wszystkim Polskie.
  • @Nathanel 01:27:42
    Drobiazg.
  • Szanowny Panie Prezesie (i wszyscy zainteresowani)
    Dziękuje za artykuł, o który jak Pan wie nie zabiegałem.

    Początkowo miałem w ogóle nie reagować, bo dla mnie sprawa jest dawno zamknięta i bez znaczenia. Zmieniłem zdanie aby przekazać:

    1. Nigdy nie byłem zatrzymany przez Policję ("arrested") w Australii w przedmiotowej czy też innej sprawie. Nawet, jeżeli było tak gdzieś napisane w uzasadnieniu czy w prasie. Fakt nie studiowałem uzasadnienia a prasie nie dowierzam.

    2. Praktykowałem jako lekarz w Australii, w wielu szpitalach państwowych, na różnych odpowiedzialnych pozycjach przez kilka lat. To szpitale państwowe "zoorganizowały" i były odpowiedzialne za zatrudnianie lekarzy z rejestracją.

    3. Odmówiono mi rejestracji, kiedy przeszedłem do praktyki prywatnej i sam musiałem organizować rejestracje - w Australii trzeba to zrobić każdego roku - tak jak np prawo jazdy.

    4. To ja pozwałem Izbę Lekarską o przyznanie rejestracji, argumentując, że skoro przez wiele lat, pracowałem jako lekarz na odpowiedzialnych pozycjach, skoro nigdy nie popełniłem błędu (wielu profesorów i różnych specjalistów potwierdziło moją przydatność do zawodu) -to Izba Lekarska powinna to uznać.
    (Na marginesie dodam, że były to czasy rządów Partii Pracy, które w ogóle były przeciwne prywatnej praktyce).

    5. Sąd odmówił przyznania mi rejestracji, nie mając po prostu takich kompetencji. Ja doszedłem do wniosku, że nie mam szans walczyć z "establishmentem" medycznym i Partią Pracy - zająłem się więc działalnością inwestycyjną - budowa i zarządzanie prywatnymi szpitalami.

    Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia będą zakończeniem tego wątku, choć zdaję sobie sprawę, że do niektórych, żadne argumenty nie trafiają.

    Ukłony
  • @Ryszard Opara 10:26:19
    Znalazłem takie coś. jak to Pan skomentuje ???

    NOWY EKRAN – STARE METODY
    „Służba Bezpieczeństwa może i powinna kreować rożne stowarzyszenia, kluby czy nawet partie polityczne. Ma za zadanie głęboko infiltrować istniejące gremia kierownicze tych organizacji na szczeblu centralnym i wojewódzkim, a także na szczeblach podstawowych, musza być one przez nas operacyjnie opanowane. Musimy zapewnić operacyjne możliwości oddziaływania na te organizacje, kreowania ich działalności i kierowania ich polityka." – (Czesław Kiszczak na posiedzeniu kierownictwa MSW, luty 1989 r.)
    Ta ogólna dyrektywa ostatniego szefa komunistycznej bezpieki, była ściśle przestrzegana przez wszystkie lata budowania III RP i stanowiła jeden z fundamentów patologicznego układu, w którym ludziom megasłużb sowieckich zagwarantowano wpływy na polskie życie polityczne.


    Trzecia siła, czyli dezintegracja


    W niemal wszystkich zdarzeniach politycznych na przestrzeni ostatnich lat, nietrudno dostrzec udział osób związanych ze służbami PRL. Począwszy od wystawienia „emigracyjnego guru” Tymińskiego, poprzez kreowanie sieci „prawicowych” partyjek, utworzenie Samoobrony, budowę Platformy Obywatelskiej czy rozbicie AWS-u – mamy do czynienia z działaniami ludzi specsłużb. Wskazanie zdarzeń wolnych od tego rodzaju konotacji byłoby wręcz niemożliwe.
    Nie powinno zatem dziwić, jeśli znajdziemy je również w bieżących projektach osłabienia PiS-u, realizowanych w formie kreowania fałszywych alternatyw – nazywanych „trzecią siłą” bądź „nową prawicą”. Podejmowane na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi, wpisują się w szereg podobnych akcji dokonywanych w przeszłości, których wspólnym celem była dezintegracja środowisk prawicowych lub uszczuplenie elektoratu partii zagrażających układowi. Sposób budowania tych inicjatyw oraz autorament postaci działających zwykle w tle owych „naturalnych procesów politycznych”, pozwalał rozpoznać w nich typowe kombinacje operacyjne z udziałem ludzi peerelowskich służb. Cel operacji 2011 roku jest czytelny: każdy podział, każda fronda wśród przeciwników układu rządzącego zmniejsza szanse na zwycięstwo prawdziwej opozycji i może mieć wpływ na ostateczny wynik wyborczy PiS-u.
    W tym kontekście na szczególną uwagę zasługują projekty, które przez nieświadomych odbiorców są kojarzone z prawicą lub identyfikowane jako opozycyjne. Korzystają one z potencjału zaufania społecznego oraz posługują się internetem jako najskuteczniejszym środkiem przekazu. Zastosowana w nich metoda polega na zastąpieniu autentycznej opozycji ludźmi „politycznej alternatywny”, wśród których następnie selekcjonuje się liderów, by wokół nich budować zaplecze wyborcze. Zapewnia to pełną kontrolę ruchów społecznych i stwarza pozory działań żywiołowych, oddolnych.


    Polak, Patriota, Humanista


    W III RP stosowane są zwykle dwie modyfikacje tego scenariusza. Pierwsza polega na „delegowaniu” w odpowiednim czasie i z odpowiednim przekazem ludzi nowych, nieznanych odbiorcy, którzy posługując się nośnymi, populistycznymi hasłami gromadzą wokół siebie rzeszę wyborców – zwolenników. Tę metodę możemy dostrzec w casusie Stana Tymińskiego czy Andrzeja Leppera. Druga, polega na organizowaniu ruchów politycznych wokół ludzi znanych, kojarzonych z określonym środowiskiem lub posiadających pewien autorytet. Na tej podstawie organizował partie Andrzej Olechowski, a w wyborach prezydenckich startował gen. Tadeusz Wilecki. W obu modyfikacjach w proces tworzenia „politycznych alternatyw” włączają się osoby z kręgu służb specjalnych lub emerytowani wojskowi, a dla uwiarygodnienia projektu angażuje się postaci z „dobrym nazwiskiem” i konotacjami.
    Ten ogólny schemat uzupełniają rozwiązania stosowne do wymogów aktualnej kombinacji operacyjnej. Czasem więc, w celu przyciągnięcia elektoratu wprowadza się element biznesowy i retorykę liberalną, innym razem gra na uczuciach patriotycznych lub epatuje wyborcę „troską o skrzywdzonych”. W zależności od modyfikacji, mamy więc do czynienia ze środowiskiem KLD-PO, z „partiami prawicowymi” lub z hasłami Samoobrony.
    Wszystkie, niemal klasyczne elementy budowania „trzeciej siły”, można odnaleźć w inicjatywie powołania portalu internetowego „Nowy Ekran”. Mamy zatem: bogatego emigranta (jak sam się określa - „Polaka Patriotę Humanistę”), przybywającego na ratunek ojczyźnie, są wyraźne motywy polityczne i biznesowe, kwitnie patriotyczna i „bogoojczyźniana” retoryka oraz populizm poglądów gospodarczych, a nad całością czuwają „prawicowe autorytety”, ludzie ze stowarzyszeń wojskowych i beneficjanci poprzedniego systemu.
    Właścicielem Nowego Ekranu jest Ryszard Zbigniew Opara – australijski emigrant i milioner, absolwent Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. W roku 1979 Opara wyjechał do Wiednia, a na początku 1980 roku znalazł się w Australii. Dorobił się tam majątku, działając w branży usług medycznych. Do Polski zaczął przyjeżdżać w roku 1990. Pierwsza, polska firma Opary to „Opara ITC” – zajmująca się produkcją krawiecką. Następne: PRIM BR przekształcone w DEGOR Grupa Kapitałowa, a następnie „Eroplaus". Od 2003 r. firmą Degor zarządzali Jerzy Wojciech Klasicki i Barbara Grabowska. W roku 1998 Opara kupił Warszawskie Zakłady Telewizyjne „ELEMIS” S.A., a 3 lata później przejął kontrolę nad Energomontaż Północ S.A, zostając przewodniczącym rady nadzorczej. Od 2001 był udziałowcem „Elektrimu”. Członek Rotary Club-Sydney i The Warsaw Golf International Club. Po sporach z kierownictwem Elektrimu w 2002 r. wyjechał ponownie do Australii, gdzie nadal prowadził inwestycje w służbie zdrowia. W Polsce Opara zostawił niespłacone pożyczki i kredyt w Pekao na kwotę około 35 mln zł (dziś z odsetkami wynosi on ok. 80 mln zł). Bank nie tylko próbował odzyskać pieniądze, ale też zawiadomił prokuraturę. W wyniku śledztwa Ryszard Opara był poszukiwany listem gończym, wydanym przez Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia. 2 lipca 2010 został zatrzymany w Polsce i przedstawiono mu zarzut z art. 300 §1 k.k., czyli udaremniania zaspokojenia wierzyciela Miesiąc później Opara złożył w sądzie pozew przeciwko Pekao i CDM Pekao o ponad 306 mln zł odszkodowania, (za rzekome wprowadzenie w błąd przy zakupie akcji Elektrimu),a w prokuraturze zawiadomienie o oszustwie jakiego mieli dokonać pracownicy tych instytucji. Oparę w sporze z Pekao wspiera Stowarzyszenie Przyjazny Rynek, reprezentujące m.in. przedsiębiorców, którzy czują się poszkodowani przez bank. Na czele stowarzyszenia stoi Jerzy Bielewicz – obecnie redaktor Nowego Ekranu. Podczas nieobecności Opary w Polsce działały tu założone przez niego spółki. PZM – Sport – sp. z.o.o. została w roku 2004 przekształcona w spółkę OK-KO. Jej prezesem jest obecnie W. Klasicki, a prokurentem Barbara Grabowska. To właśnie OK-KO jest dziś wydawcą Nowego Ekranu.
    „Celem portalu” – według oświadczenia założycieli - „jest poszukiwanie stanowiska w różnych zagadnieniach, które najlepiej będzie służyło interesom Polski, portal nie kieruje się interesem partyjnym, ani punktem widzenia jednej ideologii”.
    Swoją działalność NE zainaugurował jednak obszernym wywiadem z gen. Tadeuszem Wileckim - absolwentem Akademii Sztabu Generalnego ZSRR, uczestnikiem tzw. obiadu drawskiego, człowiekiem o wyrazistych poglądach i ambicjach politycznych. Obecnie gen. Wilecki jest komendantem głównym stowarzyszenia Pro Milito, które założył wspólnie z gen. Markiem Dukaczewskim - szefem byłych Wojskowych Służb Informacyjnych. Wśród założycieli znaleźli się również: gen. Zenon Poznański – absolwent moskiewskiej Akademii im. Woroszyłowa., wiceadmirał Marek Toczek - były dowódca Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych, przeniesiony do rezerwy po ujawnieniu, że dopuszczał do zbierania podpisów za prezydencką kandydaturą Lecha Wałęsy, gen. Julian Lewiński – były dowódca Warszawskiego Okręgu Wojskowego oraz płk Jan Oczkowski - były szef Biura Bezpieczeństwa Wewnętrznego WSI.
    Niektóre z tych osób znalazły się także w gronie założycieli Stowarzyszenia SOWA, zarejestrowanego w styczniu 2010 roku przez oficerów byłych Wojskowych Służb Informacyjnych. We władzach stowarzyszenia SOWA jak i stowarzyszenia Pro Milito zasiadają: płk Jan Oczkowski, wywodzący się z elitarnego oddziału „Y” Zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, złożonego z oficerów – uczestników kursów GRU oraz płk Zbigniew Kumoś, „historyk wojskowości”, wykładowca Akademii Humanistycznej w Pułtusku, na którego opracowania wielokrotnie powoływał się gen. Jaruzelski podczas wyjaśnień składanych przed sądem.
    Oba środowiska - stowarzyszenia Pro Milito i SOWA łączą nie tylko postacie założycieli i członków władz, ale również wspólnota celów. Powołanie Pro Milito (we wrześniu 2007 r), można uznać za inicjatywę zwiastującą powstanie rządu Platformy Obywatelskiej, natomiast utworzenie „Sowy” wydaje się wieńczyć okres reaktywacji wpływów środowiska Wojskowych Służb Informacyjnych. W obu przypadkach, mamy do czynienia z inicjatywą ludzi, którzy w zwycięstwie PO trafnie upatrywali szansę na odzyskanie wpływów.
    Istotnym elementem przekazu zawartego na stronach Pro Milito jest krytyka obecnego stanu armii, wskazywanie na nieudolność cywilnych ministrów obrony oraz mniej lub bardziej zawoalowany postulat stworzenia „nowej, trzeciej siły politycznej”. Koncepcję tę doskonale ilustruje fragment tekstu Michała Podobina – blogera forum Pro Milito: „w moim przekonaniu, to MY powinniśmy zrobić wszystko, aby z pośród nas poszukać sobie nowych przywódców, a ONI niech się biją na śmietniku historii.”
    Nie przypadkiem wielu członków Pro Milito należało do grona współpracowników i „konsultantów” Andrzeja Leppera, którego hasło „Oni już byli” miało otworzyć drogę dla nowej i nieskażonej władzą „trzeciej siły”.
    Na stronie Pro Milito znajdują się dziś artykuły gen. Waldemara Skrzypczaka, Romualda Szeremietiewa, gen. Lewińskiego i Bogdana Poręby (jednego z założycieli „moczarowskiego” Zjednoczenia Patriotycznego "Grunwald"), a w ramach spotkań Klubu Inteligencji Polskiej, Komenda Główna Pro Milito zaprasza na spotkanie- dyskusję ze Stanisławem Michalkiewiczem. Teksty publikowane na stronach stowarzyszenia mogą sprawiać wrażenie rzeczowej krytyki, szczególnie wśród odbiorców nie posiadających wiedzy o rzeczywistych konotacjach tego środowiska. Podobnie - patriotyczna i „bogoojczyźniana” retoryka, obecna w wielu publikacjach członków Pro Milito mogła zwieść czytelników o poglądach konserwatywnych. Oddzielnym tematem jest zawartość wątków ideologicznych, wynikających z tradycji postendeckich lub bliskich myśli tzw. endokumuny. Wszystkie, wymienione powyżej elementy znajdziemy również na portalu Nowy Ekran.
    Od początku do grona aktywnych użytkowników NE należeli: Michał Podobin – wieloletni bloger i główny „ideolog” portalu Pro Milito oraz wiceadmirał Marek Toczek – jeden z założycieli stowarzyszenia. Tematyka wojskowości należy do jednych z najczęściej poruszanych na portalu. Swoje teksty na NE publikują tu m.in.: były wiceminister obrony Romuald Szeremietiew oraz Bogusław Kowalski – dawny prezes Stronnictwa Narodowego. Gen. Tadeusz Wilecki był kandydatem SN w wyborach prezydenckich 2000 roku. Wywiadu portalowi udzielał gen. Skrzypczak, a na stronach NE można znaleźć wystąpienia Bogdana Poręby, do którego kiedyś należały prawa tytułu prasowego „Ekran”. Od czasu powstania Nowego Ekranu publikowane tam teksty są również propagowane na forum Pro Milito, zaś przenikanie obu środowisk wydaje się aż nadto widoczne .


    Polska bez pajęczyny


    Warto zauważyć, że wiceadmirał Marek Toczek ma już za sobą udział w politycznych przedsięwzięciach, przy czym ostatnie z nich wykazuje znaczne podobieństwa z bieżącym projektem Nowego Ekranu. Po zwolnieniu z czynnej służby wojskowej Toczek był prezesem Zarządu Głównego Frontu Polskiego. W trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2000 r organizacja ta poprała kandydaturę gen. Wileckiego, a sam wiceadmirał pełni funkcję wiceprzewodniczącego komitetu wyborczego. Bez powodzenia kandydował na posła w wyborach parlamentarnych w 2001r z listy Komitetu Wyborczego Alternatywa Ruch Społeczny, natomiast w 2002 z listy Komitetu Wyborczego Alternatywa Partia Pracy ubiegał się o mandat radnego sejmiku województwa mazowieckiego. Podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2004 Toczek był pełnomocnikiem wyborczym Komitetu Wyborczego Wyborców Ogólnopolskiego Komitetu Obywatelskiego "OKO". W roku 2005 Komitet został przekształcony w Ogólnopolską Koalicję Obywatelską "OKO", grupującą m.in. tak egzotyczne organizacje jak: Polska Unia Gospodarcza, Izba Polsko- Chińska, partia "Prawdziwa Obrona" czy Stronnictwo Narodowe "Patria". Przekształcenie nastąpiło z powodu połączenia się ponad 140 organizacji społeczno - politycznych popierających kandydaturę prezydencką Stana Tymińskiego. W 2005 roku OKO podjęło współpracę z Tymińskim i posługując się hasłami : „Dość zgranych polityków. Koniec z układami. Czas na nowych ludzi, którzy chcą nowej Polski bez skrajnych ideologii i pajęczyny powiązań” wystawiło kandydatów we wszystkich okręgach w wyborach do Parlamentu Europejskiego. W nietypowy sposób zbierano wówczas 10 tysięcy podpisów potrzebnych do rejestracji. W ogłoszeniach prasowych OKO oferowało 168 zł brutto dziennie za zasiadanie w Obwodowych Komisjach Wyborczych. Warunek był jeden. Należało dostarczyć listę z 30 duszami - nazwiskami osób, adresami zamieszkania i numerami PESEL.
    Inny oryginalny pomysł polegał na powołaniu spółki akcyjnej zajmującej się wydawaniem ogólnopolskiego dwutygodnika oraz „działalnością promocyjną i marketingowa, służąca nawiązywaniu kontaktów miedzy partnerami wchodzącymi w skład O.K.O.” Akcjonariuszami spółki miały być osoby wywodzące się z organizacji zarejestrowanych w O.K.O. Taki sposób motywacji miał prowadzić do związania udziałowców z projektem politycznym i zapewnić jego finansowanie.


    Druga prawdziwa opozycja.




    W działalności Nowego Ekranu nietrudno dostrzec podobne pomysły. Portal powstały jako „niezależny serwis społeczności blogerów” szybko zgromadził sporą rzeszę blogerów i komentatorów. Do tego celu wykorzystano popularność „Łażącego Łazarza” - blogera, który po dwóch publikacjach na temat tragedii smoleńskiej – „Gruppenführer KAT” oraz „Głowa zdrajcy” stał się dla wielu odbiorców wiarygodnym, „prawicowym” autorytetem. Przez pierwsze tygodnie działalności ukrywano informacje o osobie „australijskiego sponsora”, starają się stworzyć przeświadczenie, że chodzi wyłącznie o projekt blogerski, budowę „polskiego Huffingtona” czy „prawicowego Onetu”. Prawdziwe intencje ujawniono dopiero po spotkaniu blogerów z Ryszardem Oparą i publikacji artykułu „redaktora naczelnego Nowego Ekranu” „Łażącego Łazarza” , w którym pojawił się postulat tworzenia „drugiej prawdziwej opozycji”. Druga publikacja – tym razem autorstwa Opary - zatytułowana „Polsko Ojczyzno Moja” - nie pozostawiała wątpliwości co do zamierzeń właściciela NE, a swoją retoryką obnażała „ideową” wspólnotę z projektami Tymińskiego i Leppera oraz ambicjami politycznymi założycieli Pro Milito.
    Tekst zawierał ocenę polskiej sceny politycznej: „MY - miłościwie Wam panująca klasa polityczna -i tylko MY mamy racje i prawa. Przecież po to powstała obecna ordynacja wyborcza – aby NIKT , kto się odważy, nie miał szans na zmianę Status-Quo.!!!” oraz zgodny z powyższymi kanonami uniwersał : „Ludzie, Polacy - na miłość Boską! To wszystko -to ten sam Teatr, ci sami Aktorzy komedii politycznej – od 22 lat”. Artykuł Ryszarda Opary kończył się deklaracją: „Nie, nie będziemy przepraszać. Zrobimy wszystko, żeby NE zakłócił sielankę politycznego estabilszmentu. Panowie Politycy – Panowie Po-słowie – JWP Panie Prezydencie. Jest jeszcze NARÓD – są OBYWATELE. Dopóki oni są – jest POLSKA. Nowy Ekran rzuca rękawicę istniejącemu „status quo”. Inicjujemy budowę prawdziwego Państwa Obywatelskiego.”
    Wkrótce pojawiła się informacja, iż Nowy Ekran „zamierza wdrażać program Obywatelskich List Wyborczych (OLW) aktywizujący wszystkich biernych politycznie Polaków” . Strona wyborcza OLW ma powstać jako odrębny portal, na którym będzie można zgłaszać swoich kandydatów na posłów partii obywatelsko- blogerskiej. Ci, którzy uzyskają najwięcej głosów, mają następnie wejść na listy wyborcze. Sama partia zostanie zaś zgłoszona do PKW w ostatniej chwili. Ujawniono również, że każdy, kto zaloguje się na stronę wyborczą OLW, stanie się automatycznie użytkownikiem Nowego Ekranu. Prowadzona poprzez Internet rekrutacja kandydatów, pozwalałaby na zbudowanie środowiska niejednolitego, o niejasnych powiązaniach politycznych i grupowych, w którym równie dobrze mogliby zaistnieć ludzie z poprzednich inicjatyw Leppera czy Tymińskiego, jak i oficerowie zrzeszeni w Pro Milito. Blogerom portalu NE przewidziano rolę rzeczników interesów tych środowisk. Nawet, gdyby powołanie „partii obywatelsko-blogerskiej” zakończyło się fiaskiem, inicjatywa mogłaby skutecznie zdezintegrować środowiska prawicowe oraz uszczknąć kilka procent wyborców z elektoratu PiS-u.
    Od początku projektu zadbano także o motywację finansową, ogłaszając, że NE ma stać się „współwłasnością najaktywniejszych blogerów”.
    Projekt Opary – na wzór pomysłów Komitetu Obywatelskiego "OKO"- zakłada bowiem powołanie spółki akcyjnej Nowy Ekran, a po jej sądowej rejestracji sprzedaż akcji spółki „po preferencyjnej cenie jednego grosza” dla szczególnie aktywnych użytkowników. Miałoby to dać „szansę każdemu uprawnionemu na udział w największym blogerskim przedsięwzięciu w Unii Europejskiej”.


    Polityczne zapotrzebowanie.




    Motywacja finansowa wydaje się dziś szczególnie ważna, bowiem po ujawnieniu przeze mnie rzeczywistych zamiarów założycieli, Nowy Ekran utracił wielu blogerów i zaczął być kojarzony ze środowiskiem dalekim od wyborców PiS-u. Zdemaskowanie politycznych intencji twórców portalu wywołało gwałtowną reakcję „redaktora naczelnego” oraz grupki najbardziej żarliwy obrońców i klakierów. Nie odnosząc się w ogóle do istoty zarzutu budowania „trzeciej siły”, posłużono się atakiem personalnym i pomówieniami, rozpowszechniając celowo fałszywe informacje. W jednym z wystąpień „redaktora naczelnego” NE można przeczytać:
    „Uderzenie nastapiło dość szybko ze strony wpływowego pułkownika Piotra Bączka (podpisujacego się jako Ścios) dziennikarza i oficera służb specjalnych, który dzialając w interesie wąskiej grupy bojacej się naruszenia dwupartyjnego status quo (stawką są miejsca na listach PiS) zrobił z NE to czym niszczył wcześniej ludzi i rozbijał wiele innych inicjatyw - zarzucając agenturalność. To świetny sposób na skłócanie prawicy.”
    Rzekome ujawnienie Ściosa. jako Bączka sprowadzało w oczywisty sposób dodatkowe zagrożenie dla obecnego doradcy zespołu PiS ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, Piotr Bączek już w przeszłości był obiektem działań służb Donalda Tuska w ramach afery marszałkowej, a niedawno doświadczył również oznak zainteresowania ze strony „nieznanych sprawców”.
    Dalsze insynuacje dotyczyły „Gazety Polskiej”, oskarżanej o inspirowanie ataku na Nowy Ekran i wiodły do konkluzji, że istota sporu sprowadza się do walki o wpływy i zyski. Konstrukcja kłamstwa zmierzała w kierunku wykazania, że za ujawnieniem intencji NE stoi „Gazeta Polska”, która sama chce powołać partię złożoną z osób zaangażowanych w działalność Klubów GP, a zatem obawia się medialnej i politycznej konkurencji.
    Obiektem agresji NE stał się nie tylko autor i rzekomy „pułkownik” Piotr Bączek, ale również środowisko ludzi współtworzących Komisję Weryfikacyjną WSI oraz współpracownicy Antoniego Macierewicza – wskazani jako „służby specjalne SKW udające niezależnego blogera”.
    Wybór takiego celu nie jest przypadkowy. Od wielu miesięcy wśród byłych oficerów WSI prowadzona jest akcja zmierzającą do podważenia procesu weryfikacji tej służby, postawienia przed sądem osób dokonujących weryfikacji (liczne zawiadomienia o rzekomych przestępstwach członków Komisji Weryfikacyjnej) oraz sporządzenia nowego kontr - raportu, w którym działalność formacji zostanie przedstawiona zgodnie z wolą „pokrzywdzonych”. W tę ofensywę wpisany jest plan zdyskredytowania Antoniego Macierewicza i współpracujących z nim osób. Uderzenie w szefa parlamentarnego zespołu PiS ds.zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej koresponduje z polityczny „zapotrzebowaniem” grupy rządzącej. Również „Gazeta Polska” – jako najważniejsze medium zaangażowane w proces wyjaśniania okoliczności tragedii, znalazła się na celowniku Nowego Ekranu. Oprócz próby skompromitowania poszczególnych osób, chodziło zatem o podważenie wiarygodności „Gazety Polskiej” i treści publikowanych w niej materiałów.
    Reakcja decydentów portalu, tak niewspółmierna do zakresu krytyki, ujawniła rzecz wyjątkowo istotną: objawiła bowiem faktyczny krąg osób i idei, które przez rzekomo „prawicowy” Nowy Ekran są postrzegane jako wrogie oraz ukazała zamiar antagonizowania wyborców PiS-u i dyskredytowania autentycznych przeciwników grupy rządzącej. Niezależnie od dalszych działań środowiska NE, jego liderom będzie niezwykle trudno wykazać się dobrą wolą i dowieść czystości intencji. Obecne możliwości oddziaływania portalu są mocno ograniczone i choć nadal może przyciągać osoby niezorientowane lub stanowić źródło groźnych manipulacji – ten projekt tworzenia „trzeciej siły” wydaje się już nie mieć szans.




    autor : Aleksander Ścios

    Artykuł opublikowany w nr 22/2011 Gazety Polskiej.
  • @Natura 12:18:03
    No tak. W Polsce patriotą to może być jedynie jakiś litewski przybłęda chodzący w jednych portkach po Sulejówku. Każdy, kto nie miał problemów z noszeniem garnituru typu "bussines class" zawsze zarzucano agenturalność. Pań Ścios to psi pomiot tych, którzy przed wojną wykończyli Wojciecha Korfantego. Miał w szafie dodatkową parę portek i to była jego wina. Zwyczajna piłsudczykowska qrwizna.
  • @panMarek 00:40:10
    nie żadna agentura bo kilka takich osób znam i są to po prostu idioci. Wcale nie chcą źle, oni autentycznie myślą, że robią coś dobrego wszczynając te nagonki na danego obywatela. Tymczasem robią coś złego i nie obejmują tego rozumem, bo są głupi. Ot i cała tajemnica polskiego piekła.

    Przy wybitnych jednostkach mamy jednak średnią IQ na poziomie granicznym zdrowia psychicznego, oznacza to, że około połowa społeczeństwa żyje z IQ poniżej minimum określającym zdrowego człowieka.

    Dodam też, że zdolne szympansy w badaniach wykazały 35 IQ czyli co bardziej ograniczeni twórcy polskiego piekła mogą startować z nimi w konkurencji i mają szanse wygrać, ale pewności już nie.

    Pozdrawiam, maxymili IQ146.
  • @Ryszard Opara 10:26:19
    Szukali niewolnika - emigranta za psią kasę i tyle. Bardzo dobrze Pan zrobił, że Pan ich pozwał, jak i PKO. Odzyska Pan jeszcze swoją kasę.
  • arrested?
    Drogi Panie Januszu,
    Nie wiem skąd Pan to wytrzasnął, że mój mąż był "arrested" aresztowany czy zatrzymany. Nic mi o tym nie wiadomo. A chyba , jako żona od wielu lat, wiedziałabym coś na ten temat. Kompletna bzdura! Jeszcze jest kilka innych błędów merytorycznych w artykule, ale mniejsza o nie, może innym razem.
    Pozdrawiam
    PS chyba Pan napisał ten artykuł,żeby więcej osób dowiedziało się o Pana wystąpieniu w radio czy telewizji, bo jeśli się pisze o Ryszardzie żle( a zawsze żle , to ciekawiej) czy dobrze, to wiadomo, że będą otwarcia!
  • @nikander 12:41:32
    Za komentarz na temat Sciosa na pewno Pana tutaj pochwalą, ale z uwagami o "litewskim przybledzie" trafil Pan jak kula w plot.

    Po pierwsze, bowiem, ten, o ktorym Pan pisze nie byl przybleda litewskim tylko zydowskim. Po drugie zas, dla triumwiratu Opara-Parol-Szeremietiew ow przybleda jest rownie wielkim idolem jak dla Sciosa, jesli nie wiekszym.
  • @panMarek 00:40:10
    Pan {panMarek} jako wysunięta forpoczta Czarnej Dziury próbuje mnie WCIĄĄĄGNĄĆ - ale ja się nie dam. Powiem tylko, że czasami trzeba pożartować, bo nic innego nie pozostaje.
  • @Evita 17:45:28
    Pani Evito z artykułu JKM jednoznacznie wynika, że Pan Opara jest człowiekiem godnym zaufania. Nie zrobił niczego co jest niegodne Polaka i tyle w tym temacie.
  • @michal43 20:18:19
    z tekstu również wynika, że Mrożewski (alias Costerin) powinien najpierw poduczyć się angielskiego ... a dopiero później wypisywać.
  • @Evita 17:45:28
    Pani Evito,

    Pisze Pani:

    "Nie wiem skąd Pan to wytrzasnął, że mój mąż był "arrested" aresztowany czy zatrzymany. Nic mi o tym nie wiadomo. A chyba , jako żona od wielu lat, wiedziałabym coś na ten temat."

    Niestety jest to smutna prawda, ze zony z reguly nie sa najlepszymi ekspertami od ciemnych sprawek ich mezow.

    Tymczasem zeby sie dowiedziec skad Pan Ozjasz, pardon, Janusz, "wytrzasnął" informacje o aresztowaniu Pani meza, wystarczylo kliknac na podany w jego artykule link:

    http://wordpress.com.salon24.pl/397323,nie-klam-ryszardzie

    Jest tam kopia orzeczenia Sadu Najwyzszego Nowej Poludniowej Walii w procesie jaki Pani maz wytoczyl miejscowej Izbie Lekarskiej. Orzeczenie jest tasiemcowe, ale ufam, ze przez lata pobytu w Zwiazku Australijskim "lizneła" Pani nieco lokalnego jezyka, wiec nie powinna Pani miec trudnosci w zrozumieniu tego krotkiego fragmentu:

    "…two of the Board's inspectors arrived and a conversation took place with the plaintiff. The plaintiff was again told that he should not be practising and he stated that he had consulted his solicitor and he was going to continue to practise.On 4th December 1984 he was ARRESTED AND CHARGED WITH AN OFFENCE under s 42 of the Act" (podkreslenie moje).

    Jesli wiec Pani "jako żona od wielu lat" naprawde nic o tym nie wiedziala, to cos mi sie wydaje, ze teraz Pan Ryszard "has gotta lotta splainin' to do" ;-)
  • Opara na odleglosc smierdzi PRLowskim agentem i dlatego ma taka obrone
    u innego agenta z PRLu jakim jest JKM.
    Aj Waj bija naszych to trzeba bronic swojego ziomala.
    Zaden zwykly oficer LWP nie wyjezdzal za PRLu na zachod wyjezdzali tylko agenci i swoi czyli podwojni agenci.
    A do agenta Korwina cenzura to twoja specjalnosc dlatego poprzedni post wycioles kapusto.
  • @Ryszard Opara
    23.02.2012 13:42:07

    "Jak sam zauważyłem wiele kwestii interesujących blogerów NE nie było poruszanych - mam nadzieję na dokończenie wywiadu wkrótce. Nie mam powodów niczego ukrywać, zwłaszcza prawdy"

    http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/53698,skowronski-przepytal-opare


    Panie Ryszardzie, czy jest szansa na dokończenie wywiadu przed wyborami prezydenckimi 2015 ??

    Tak tylko pytam żartobliwie skoro Pan robi sobie żarty z internautów...
  • @Cacy Od Bacy 11:33:24
    Proszę po raz ostatni o zaprzestanie publikowania linków do bloga R.Wlos. W przypadku dalszego spamowania linkami pana kolejne konto zostanie zablokowane.
  • @Polish Rider 20:31:16
    Szanowny Panie,

    W nawiązaniu do Pana komentarza i oświadczenia mojej żony.

    Przyznaję, że nie czytałem w całości orzeczenia SN NSW. Chciałbym jednak zwrócić, dla ścisłości - uwagę na następujące rzeczy:

    1. Jak sam Pan pisze - to ja wytoczyłem proces Izbie Lekarskiej a nie oni mnie - Izba nie miała do tego żadnych podstaw.
    2. Przytacza Pan z "orzeczenia" zeznania członków/inspektorów Izby Lek, którzy potwierdzają rozmowę ze mną oraz stwierdzają: "On 4th..." Otóż:
    - człowiek może być zatrzymany "arrested" na podstawie decyzji Sądu lub prokuratury a nie decyzji członków Izby Lekarskiej. Tym bardziej, że wtedy miałem jeszcze ważną rejestracje - chyba do marca 1985?
    - w tamtym czasie, nie odbyła się jeszcze rozprawa Sądowa (z mojego powództwa) - nie było żadnych podstaw do decyzji Sadu, prokuratury
    - "offence" znaczy przewinienie - i na tej podstawie nikogo nie można aresztować, zatrzymać
    - nie można orzekać winy, czy potwierdzać faktów, biorąc pod uwagę tylko zeznania świadków w sprawie - to absurd
    - po przegranej sprawie w SN NSW (z mojego powództwa) - przestałem praktykować. Zająłem się działalnością inwestycyjną w służbie zdrowia. Gdybym miał jakiekolwiek problemy z prawem czy Izbą Lekarską na pewno inwestycja w Służbie Zdrowia byłaby raczej niemożliwa!!! Powiem więcej wielu lekarzy, sympatyzowało ze mną.

    Ukłony
  • @Ryszard Opara 14:18:59
    Szanowny Panie Ryszardzie,

    Milo mi, ze zechcial Pan skomentowac moje skromne uwagi.

    W odroznieniu od Pana, ja, z czystej ciekawosci, przeczytalem orzeczenie sadu w Panskiej sprawie od deski do deski. I widze niestety, ze w dokumencie tym Sad Najwyzszy Nowej Poludniowej Walii (SC of NSW) dosc wyraznie przeczy Panskim deklaracjom.

    Stwierdza on przede wszystkim, ze NIGDY NIE POSIADAL PAN REJESTRACJI na prowadzenie samodzielnej praktyki lekarskiej.
    Byl Pan zarejestrowany jedynie w ramach tzw. Section 21 Certificate, ktory zezwalal na podjecie zatrudnienia w szpitalu w celu odbycia podyplomowego stazu studialnego, przez okres maximum 2 lat.

    Z uwagi na fakt, ze szpitale naduzywaly tej opcji w celu regularnego zatrudniania lekarzy nie posiadajacych rejestracji, Izba Lekarska podjela decyzje o definitywnym wygasnieciu waznosci tych certyfikatow z koncem czerwca 1984. A zatem ani przedtem ani tym bardziej po tej dacie NIE MIAL PAN UPRAWNIEN DO PRAKTYKOWANIA JAKO SAMODZIELNY LEKARZ.

    Co sie zas tyczy Panskiego "aresztowania", tez nie moge zgodzic sie tu z Panska interpretacja. Sad Najwyzszy najwazniejszego stanu Australii to raczej powazna instytucja i nie mam powodu watpic w prawdomownosc sedziego, ktory w orzeczeniu stwierdza wyraznie, ze "w dniu 4 grudnia 1984 byl Pan ARESZTOWANY i postawiono Panu zarzut popelnienia wykroczenia okreslonego w sekcji 42 Ustawy o Praktyce Lekarskiej.

    Nie moge tez zgodzic sie z Panem Ozjaszem, pardon, Januszem, ktory bierze Pana w obrone twierdzac, ze "arrested" po angielsku znaczy "zatrzymany". Nie jestem wprawdzie prawnikiem wiec nie calkiem wyczuwam subtelne roznice miedzy zatrzymaniem i aresztowaniem, ale angielskim posluguje sie na codzien i zapewniam obu Panow, ze "arrested" tlumaczy sie na polski dokladnie tak jak przetlumaczyli to Panowie Chal i Mrozewski, tzn. "aresztowany". Ekwiwalentem slowa "zatrzymany" w angielskim byloby raczej slowo "detained".

    To powiedziawszy, ja rowniez, tak jak ktos z poprzednich komentatorow, uwazam cala te sprawe za trywialna i niewarta dyskusji. Nie moge jednak pogodzic sie z czyms innym. Jak Pan, cywilizowany czlowiek, mogl dopuscic sie takiej podlosci jak ten 'hatchet job' wykonany na Panu Mrozewskim rekami jednego z Panskich fagasow o nicku Zaczarowana dorozka? Nie wstyd Panu?

    Po takim artykule naprawde bardzo trudno nie zgodzic sie z dosc powszechna opinia, ze Nowy Ekran to kolejny zydowski pierdzielnik, w ktorym roi sie od ubekow i agentow WSI.

    Pozdrawiam
  • @Natura 12:18:03
    Tu napisałem o ty ściosowym przenikaniu się środowisk: http://gps65.nowyekran.pl/post/48064,przenikanie-sie-srodowisk
  • @Polish Rider 03:25:16
    > Nie moge tez zgodzic sie z Panem Ozjaszem

    Kto to jest Pan Ozjasz?
  • @Andrzej22 08:21:10
    > NE to "kolejny żydowski pierdzielnik, w którym roi się od ubeków i
    > agentów WSI",

    Mógłby Pan napisać konkretnie kto jest żydem, ubekiem i agentem WSI na NE i z czego Pan to wnioskuje? A Pan kim jest i jak można się o tym przekonać?
  • @Andrzej22 13:48:52
    Rozumiem zatem, że ma Pan wiedzę kto jest żydem, ubekiem i agentem WSI na Nowym Ekranie, ale trzyma Pan to w tajemnicy, tak? A może w takim razie to Pan jest agentem? Przecież to ubecy trzymają takie sprawy w tajemnicy. Trzymanie tajemnicy świadczy o Pana agenturalności. A może Pan jest żydem? Jak mogę się upewnić jakie jest Pana wyznanie?
  • @Andrzej22 08:21:10
    "(…) jeśli Pan ma jakiekolwiek wątpliwości iz NE to "kolejny żydowski pierdzielnik, w którym roi się od ubeków i agentów WSI", to chciałbym Pana utwierdzić w przekonaniu że tak niestety jest!"

    Po ujawnieniu przez Pana Mrozewskiego, ze Zastępca Redaktora Naczelnego Nowego Ekranu, niejaki Paweł Pietkun, jest bylym pracownikiem szechterowskiej Gazety Wyborczej, przestalem miec jakiekolwiek watpliwosci na ten temat.

    Zastanawia mnie jednak osoba samego Pana Opary. Czlowiek ten finansuje dzialalnosc portalu, na ktorym mimo generalnie zydowskiej linii propagandowej ukazuje sie calkiem sporo wpisow, ktore bez ogrodek denuncjuja zydowska okupacje naszego kraju.

    Mam wiec pytanie; czy Pan Opara jest naiwnym polskim patriota, ktory pozwala soba krecic bandzie jewrejskich mosadnikow, czy tez jest w tej bandzie glownym zydowskim macherem pozujacym na naiwnego Polaka?
  • @Polish Rider 16:58:38
    > portalu, na ktorym mimo generalnie zydowskiej linii propagandowej

    A co to dokładnie znaczy? Proszę o wyjaśnienie. Proszę podać kilka przykładów notek napisanych w/g żydowskiej linii propagandowej.
  • @GPS.65 18:14:41
    P. Andrzej chciał chyba wyrazić pogląd, że to, kto jest żydem i ubekiem jest płynne, w związku z tym nie ma sensu podawać tego do publicznej wiadomości. Jutro żydami i ubekami mogą być zupełnie inni ludzie.
  • @whynot 20:39:56
    Nie, on chyba napisał, że dziś nie można ich wskazać, ale może jutro będzie można wskazywać. I chyba on będzie wskazywać. A więc żydem lub ubekiem zostaje się poprzez wskazywanie.
  • @Andrzej22 04:36:27
    Ale pan Opara z ŁŁ to są żydzi, czy ubecy, czy jedno i drugie? I skąd Pan to wie kim są?
  • @Andrzej22 16:02:27
    Nie mogę się doczytać, który z nich jest ubekiem, a który żydem. A Pan jest żydem, czy ubekiem, bo też się nie mogę doczytać? A ja kim jestem?

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930